Finanse wakacyjne rodziców pod lupą

Wakacje są czasem beztroski, ale głównie dla młodszych. W momencie, gdy nasze dzieci cieszą się na 2 miesiące wolnego, rodzice zachodzą w głowę, jak spiąć kalendarz i finanse. W końcu w 2018 roku szkolne żaki miały do dyspozycji, aż 72 dni, gdy wymiar urlopowy jednego rodzica to zaledwie…26.

Jak najlepiej i najtaniej zaplanować dzieciom czas, gdy rodzice muszą pracować? Jeżeli mamy do dyspozycji instytucję „babcia”, bądź dzielimy się obowiązkami z innymi rodzicami – sprawa jest prostsza. Jednak statystyczne małżeństwo z dwójką dzieci, zamiast otrzymać wsparcie, musi dryblingować kalendarzem i  budżetem. Pochopne decyzje finansowe dotyczące wyjazdów mogą być odczuwalne nawet cały rok.

Zaczynamy od rodzinnego urlopu

Okres lipiec – sierpień jest drogą inwestycją wakacyjną. Niezależnie czy wybierzemy relatywnie tani wyjazd do Bułgarii, czy polskie morze, rodzina 2+2 za całe 14 dni umiarkowanych szaleństw musi wydać nawet 10 tysięcy złotych. Sam 2-pokojowy apartament w Kołobrzegu to koszt nawet 5 600 złotych, do tego należy doliczyć dojazd, zakup żywności oraz korzystanie z lokalnych atrakcji. Zawsze można wybrać mniej popularne kierunki – małe miejscowości wakacyjne, jak Gąski, gdzie doba hotelowa za całą rodzinę będzie kosztować mniej jak 150 złotych.

Rodzice mogą dzielić się obowiązkiem, biorąc naprzemiennie urlop, zapewniając sobie aż 52 dni opieki, pozostałe 20 dni to dwa wyjazdy na kolonie lub kursy i półkolonie w mieście. Jednak powiedzmy szczerze, 26 dni z całego roku nie wykorzystamy wyłącznie na okres wakacyjny. Jak wtedy poradzimy sobie z feriami, dniami wolnymi od szkoły czy zwykłym odpoczynkiem od wszystkiego? Zakładamy zatem, że rodzice korzystają tylko z połowy wymiaru swojego urlopu, a dalej.. kombinują i wymyślają coraz to ciekawsze atrakcje dla swoich dzieci lub czasami robiąc sobie dyżury z innymi rodzicami-znajomymi.

Kolonie czy atrakcje w mieście?

Na szczęście dla rodziców biura podróży posiadają bogatą ofertę kolonii dla dzieci. Jednak patrząc na koszty wiodących firm, nie jest to tania inwestycja. Za 10-dniowy obóz militarny, po którym „młodzi kadeci” będą odpoczywać kolejne tyle, trzeba zapłacić prawie 2 tysiące złotych. Najtańsze „byczenie się” na plaży przez 10 dni to nawet 1300 złotych przy schyłku sierpnia. Półkolonie w mieście to także dobre rozwiązanie, szczególnie dla uczniów najmłodszych klas. W godzinach roboczych mogą uczyć się pływać, uczestniczyć w zajęciach sportowych na świeżym powietrzu lub rozwijać swoje zdolności artystyczne. Koszt? W Warszawie aktywny 5-dniowy kurs językowy z pełnym wyżywieniem to całe 680 zł, przy zapisie rodzeństwa, można zaoszczędzić 100 złotych.

Są jednak tańsze alternatywy, niektóre kluby, biblioteki czy muzea organizują zajęcia, których dzienny koszt to 10-20 złotych plus wyżywienie. Jedynym problemem jest zakres czasowy. Zwykle warsztaty trwają do 5 godzin. Niektóre miasta tworzą też programy artystyczne i różne wydarzenia dla dzieci, całkowicie za darmo. Wystarczy poszukać w regionalnych centrach kultury, bibliotekach lub nawet w szkolnych świetlicach.

Pomoc prorodzinna od rządu

Czy w przypadku przerw od szkoły, można liczyć na wsparcie rządu? Jak to wygląda w praktyce? Niestety nie tak kolorowo, jak na plakatach wyborczych. Rodzice nie dostają darmowych wejściówek dla dzieci do muzeów czy innych miejsc, w których mogłyby spędzić miło czas. Dostają natomiast 500+ (niekiedy na takiej stawce się kończy przy dwójce i pracujących na etat rodzicach), skoro wakacje trwają 2 miesiące, mamy do dyspozycji całe 1000 dodatkowych złotych. W sam raz na 5-dniowy kurs językowy dla jednego dziecka i bilet do kina oraz drobne na zapiekankę dla drugiego.

Spodobał Ci się nasz tekst? Udostępnij go innym...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Zobacz także:

Napisz komentarz