Gospodarka rynkowa potrzebuje silnego państwa 01.06.2016 – Parkiet

Wyraźne załamanie tempa globalnego rozwoju po kryzysie 2008 r. sprowokowało burzliwe dyskusje nad koncepcjami relacji między przedsiębiorcami, inwestorami, klientami, i państwem. Dominującym nurtem okazały rozważania, jak mocno państwo powinno wkraczać w sferę gospodarczą, aby uchronić obywateli, firmy i ogólnie całe społeczeństwo przed drapieżnym rynkiem – rynkiem brutalnie faworyzującym mocniejsze, bardziej efektywne podmioty gospodarcze, a wymagającym zbyt dużo od tych mniejszych, słabszych, i gorzej dostosowanych do realiów rynkowych. Ten sarkazm jest o tyle uzasadniony, że zwolennicy utrącenia albo choćby osłabienia niewidzialnej ręki rynku zabrnęli w swych pomysłach bardzo daleko. Na tyle daleko, że zaczęto już odkurzać stare idee zbieżne z poglądami teoretyków komunizmu i socjalizmu.

Zwolennicy zwiększania roli państwa najczęściej wskazywali na konieczność zdecydowanego wkroczenia w sferę gospodarczą nie tylko na zasadzie stanowienia i egzekucji prawa, ale również jako gracz rynkowy, który w razie potrzeby będzie mógł skutecznie konkurować z podmiotami komercyjnymi. To ma zapewnić rozwiązanie wielu obecnych problemów ekonomicznych: rynkowy dyktat wielkich korporacji, wykorzystywanie słabszej pozycji pracowników w stosunku do pracodawców, wzrost nierówności dochodowych i wiele innych. Receptą miałoby być więc zajęcie przez państwo jak największej przestrzeni w życiu publicznym, a nawet istotna ingerencja w niektóre sfery życia prywatnego obywateli. Ta omnipotencja państwa miałaby się odbywać kosztem ograniczenia możliwości i swobód innych podmiotów.

Już Chińczycy twierdzili, że „kto wiele chwyta, ten słabo trzyma”. Ta maksyma idealnie pasuje do oceny idei wkraczania państwa w jak najwięcej sfer życia społecznego, w tym gospodarczego. Klasycznym przykładem takiej słabości były problemy bloku komunistycznego. Moloch administracyjny nie mógł być sprawny i wydolny, ponieważ doprowadził do absurdu zdejmowanie odpowiedzialności za decyzje z pojedynczych osób w aparacie władzy, a społeczeństwo skutecznie zniechęcało do jakiejkolwiek aktywności. Pola aktywności mieli wyznaczać odgórnie urzędnicy. Co istotniejsze, państwo zawłaszczające sobie sfery działania, które mogłyby z dużym powodzeniem być obsługiwane przez podmioty komercyjne lub aktywność społeczną, nie wywiązywało się z obowiązków, które z natury rzeczy mogą być realizowane wyłącznie przez podmiot posiadający legalne środki przymusu. Chodzi tu o kwestie bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego, a zwłaszcza o stanowienie i egzekucję prawa. Bez sprawnego państwa w tych dziedzinach trudno sobie wyobrazić skuteczną, uczciwą, i korzystną dla obywateli grę sił rynkowych.

Administracja wielu państw współczesnych demokracji, w tym polskiej, tak skupiła się na ekspansji swoich wpływów w ramach wszechogarniającego państwa opiekuńczego, że straciła z centrum uwagi wspomniane tu dziedziny. Z dużą szkodą dla obywateli i gospodarki, ponieważ niewydolność państwa w tych dziedzinach stała się chyba największym hamulcem naszego rozwoju. Niestabilność norm prawnych, radosna twórczość ustawodawcy, który próbuje szczegółowo uregulować wszystkie sfery życia, a robi to często w sposób niekonsekwentny i nielogiczny, to bolączki przedsiębiorców. W takiej sytuacji szalenie istotną rolę odgrywa władza sądownicza. To wymiar sprawiedliwości staje się ostatecznym ratunkiem dla biznesu, gdy ustawodawca i administracja stanowią poważny dodatkowy czynnik niepewności w gospodarce – ale i tu państwo obecnie zawodzi. Przewlekłość postępowań sądowych, niespójność orzecznictwa, słaby poziom merytoryczny wielu biegłych sądowych, to tylko niektóre z zarzutów, jakie podnoszą przedsiębiorcy w

tej materii. Często wskazują oni usprawnienie działania aparatu sprawiedliwości jako najważniejszą i najpotrzebniejszą reformę. Można śmiało dodać – reformę zgodną z liberalną wizją państwa.

Nie jest prawdą, że siły liberalne, prorynkowe dążą do osłabiania państwa. Wręcz przeciwnie. Jedynie silne państwo, ale w dziedzinach z natury dla niego zarezerwowanych, jest w stanie zapewnić prawdziwą wolną grę rynkową. A pozostałe sfery niech raczej pozostawi biznesowi i społecznej aktywności obywateli, a nie tworzy mirażu powszechnej szczęśliwości państwa wszechwładnego i opiekuńczego. Takie państwo próbowali tworzyć komuniści. Z wiadomym skutkiem.

Alfred Adamiec

Główny Ekonomista Assiduus Investment Partners

Komentarze są wyłączone.